Wszechświat wykazuje zadziwiającą tendencję do pokazywania mi swojej symetryczności. Wszystko, odpowiada czemuś, wszystko składa się tak, jak zamyka się książka. Strona w stronę, słowo w słowo, litera w literę.
Zachłystuję się w dalszym ciągu odkrywaniem tego wszystkiego na nowo. Tak, na nowo. To jak zdmuchnięcie kurzu z dawno nieczytanej książki.
Dobrze znowu wiedzieć, dlaczego tak, a nie inaczej. Rozumiem, i tak jak Ty winny jesteś mi przeprosiny, tak ja winna jestem przeprosiny Jemu.
Tak jak Ty winny jesteś mi słowo "dziękuję", tak ja Jemu. Co za sztafeta.
Pytanie, czy przejdzie mi to teraz przez gardło? A Tobie?